Diagnoza ‘zaburzania czucia głębokiego’ – Czy jest coś takiego?!

Poruszone zagadnienie jest procesem bardzo skomplikowanym. Termin ‘czucie głębokie’ jest niedoskonałym tłumaczeniem na język ludzki (polski) ‘propriocepcji’. Środowisko pedagogiczne używa często ‘czucie głębokie’ a środowisko medyczne ‘propriocepcję’. Paradoksalnie czuciu głębokiemu bliżej do ‘interocepcji’. Moja podpowiedź: Trzeba się pilnować w rozmowach z lekarzami, co do terminologii mówiąc ‘czucie głębokie’ mogą zrozumieć, co innego ;P

propriocepcja

Propriocepcja sama w sobie jest ‘formą/sposobem’ odczuwania ‘siebiesamego’ za pomocą receptorów umieszczonych w ciele. Do tego dochodzi jeszcze zdobywanie wrażeń proprioceptywnych z ruchu jak również sterowanie ruchem,czyli kolejny dziwny termin ‘kinestezja’. Przy założeniu, że ‘czucie siebie’ i jednocześnie odbierania świata jest ‘stanem zero’ – to wszystko ruchowo wychodzinam zgrabnie i nie musimy dodatkowo szukać bodźców w postaci ‘ruszania się’ (jako podpowiedź, jaką pozycję ma nasze ciało).  Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy nie czujemy ‘siebiesamego’?! Czy nie jest tak podczas np. nawlekania igły nicią w rękawiczkach ilub wyszukiwaniu śrubki spośród tysiąca w pudełku? To takie tylko doświadczenie‘teoretyczne’ na potrzeby tego artykułu mające znamiona propriocepcji. Więcej można ‘doświadczyć na sobie’ w zakresie działania tego zmysłu na moich warsztatach. Wykraczając poza granice rozumowania… propriocepcję można również ‘zauważyć ’podczas manewrów parkowania samochodem… albo czujesz go i jest się jednością z autem, albo masz kłopoty z parkowaniem w ciasnym miejscu. Tak… czucie siebie jest skomplikowanym procesem, który odbywa się w naszym mózgu. Którego uczymy się od pierwszych chwil naszego życia. Niemowlę na początku swojego życia doświadcza ciała, ale nie do końca jeszcze umie kierować nim. Dojrzewanie układu nerwowego u dziecka pozwala mu zauważać zależności i mózg ma coraz większą kontrolę nad ciałem. Gwarantują to sprawnie działające zmysły podstawowe: dotyk, propriocepcja i przedsionek.   

Powstaje pytanie, dlaczego w przypadku dzieci będących ciągle w ruchu często diagnozuje się zaburzenia propriocepcji. (Celowo nie używam nazwy ‘czucie głębokie’, które jest jakimś workiem na wszystkie zaburzenia sterowania ruchem, a wynika to myślę ze stanu niewiedzy w zakresie fizjologii funkcjonowania człowieka i biomechaniki ruchu.) Generowanie ruchu pozwala samoistnie dziecku dojść do ‘stanu zero’. ‘Stan zero’ to głównie koncentracja i skupienie się na czymś innym a nie na poszukiwaniu bodźców proprioceptywnych z ruchu (kinestezji). Diagnostyczna uważność i umiejętność prawidłowej interpretacji zachowania dziecka w tym przypadku się przydaje. Teraz, myślę chyba jest jasne, dlatego niektóre dzieci, żeby ‘się poczuć’ muszą doświadczać sobie w ruchu.  (Odpowiedź: generowanie ruchu uruchomia więcej receptorów z czucia ciała, które wysyłają sygnały do mózgu o pozycji ciała).

W przypadku występowania zaburzeń propriocepcji ruch dziecka jest sam w sobie mało ekonomiczny. Jest, coś takiego w naturze jak ‘finezja’ruchu’, ‘piękno ruchu’ przejawiająca się ekonomią ruchu. Małe dziecko z zaburzeniami propriocepcji często z powodu niemożliwości wykonania czegokolwiek ekonomicznie i sprawnie najprawdopodobniej wolniej osiąga ‘kamienie milowe’ w zakresie rozwoju ruchowego. Uczy się łatwiejszych dla niego sposobów chwytania, pełzania, czworakowania, czyli szeroko pojętego poruszania się i to nie koniecznie w prawidłowych wzorcach ruchowych. Zaburzenia propriocepcji dotyczą całego ciała… Czyli patrząc na to jak dziecko roczne, dwuletnie funkcjonuje… powinno się w procesie diagnozy cofnąć do ‘trudności’ rozwojowych w obrębi dłoni, podporów, sposobów chwytania zabawek a nawet tego jak działa motoryka buzi w zakresie ssania itd…W tym wszystkim ważne są do tego mięśnie posturalne, jako fundament rozwoju, bez ‘mocnego fundamentu’ wszystko, co na obwodzie ‘może nie działać sprawnie’, czyli np.: ręka, język, stopa… a nawet wzrok. Z każdym dzieckiem w zasadzie powinno się baraszkować i pracować z ciałem dziecka (masaże, masażyki dla dzieci, sensoryczne wierszyki) w atmosferze zabawy i bliskości. Niezależnie czy ma zaburzenia czy nie. Dzięki temu mózg dziecka ma szansę nauczyć się, gdzie są jego ręce, nogi i ciało w danym momencie.

Wojciech Kozłowski