Jak to się dzieje, że coraz częściej mamy do czynienia z zaburzeniami przetwarzania sensorycznego u dzieci?!

Głównym winowajcą jesteśmy my sami. Rozwój cywilizacji powoduje kłopoty naszych pociech. Zaczynamy promować złe zachowania, na spacery wybieramy się samochodami. Nie biegamy po lesie tylko idziemy do fitness club.

Naukę dzieci wspomagają komputery… i w tym  miejscu przypomina mi się pewna historia z życia. Jedna z mam dziecka uczęszczającego na terapię do mnie poprosiła mnie o profesjonalną opinię. Spytała, co myślę o nowym edukacyjnym programie komputerowym. Nie mogę oczywiście napisać jaki, ale nie będzie tajemnicą, że to aplikacja wspomagająca rozwój. Wystarczy kliknąć myszką – mówiła –  i wpadają jabłka do koszyka. Jedno, drugie trzecie jabłko w koszyku. Czyż to nie cudowny sposób nauki liczenia i koordynacji wzrokowo- ruchowej?! Szczerze?! Zgłupiałem – poważnie!!! Oczywiście są i plusy takich aplikacji komputerowych ale… no właśnie. Nie lepiej dać dziecku kilogram jabłek i koszyk. Dziecko może wtedy je dotykać, wąchać, wkładać do koszy i wyciągać, turlać po podłodze, podrzucać a nawet ugryźć. Będzie doświadczał rzeczywistego świata dającego realne doświadczenia a nie wirtualne. A za kilka lat będzie świetnie żonglował.

W dobie rozwoju cywilizacji nie wypuszczamy naszych pociech na podwórko w trosce o nie same. Pozwalamy spędzać czas przed komputerem albo telewizorem. Nie pozwalamy uczestniczyć w przygotowywaniu posiłków – ‘bo utnie sobie palec albo się oparzy’ i tym samym przyczyniamy się, jako rodzice do zmniejszenia doświadczeń za pomocą których nasze pociechy uczą się przebywania w takim buszu jak współczesny świat. Spiesząc się wyręczamy dziecko w wykonywaniu czynności samoobsługowych (wiązanie butów, zapinanie guzików, ubieranie, karmienie). Gdzie są „osiedlowe trzepaki”?!? –  na których niejeden doświadczył upadku, ale zarazem zdobył masę doświadczeń percepcji swojego ciała względem siebie i względem otoczenia. Doznań, które są niezbędne na drodze rozwoju. Tylko przez własne aktywne i różnorodne działania, dziecko uczy się rozumieć otoczenie.

Wojciech Kozłowski